sobota, 17 maja 2014

Wilk z Wall Street (2013)

Źródło: Filmweb

Wilk z Wall Street to prawdziwa historia Jordana Belforta, brokera z Wall Street. Zaczynał jako zwyczajny pracownik w filmie maklerskiej jednak firma zaraz upada po załamaniu się giełdy. Rozpoczyna pracę w małej firmie brokerskiej sprzedającej "śmieciowe" spółki. 50-procentowa  prowizja stwarza mu wielką okazje do zarobienia pieniędzy. Szybko pokazuje swoje umiejętności i zaczyna sporo zarabiać. Poznaje Donniego wraz z którym postanawia otworzyć swoją własną firmę. Okazuje się, że szybko się wzbogacają. Firma się rozrasta i towarzyszy temu coraz więcej imprez, narkotyków i kobiet oraz machlojek. Jego działalnością zaczyna się interesować FBI.



Czy może się nam podobać film o prawdziwym oszuście ? Ten może.

środa, 30 kwietnia 2014

Torebki i trucizna - Dorothy Howell

Książkę wygrzebałam sobie w koszu promocyjnym w Realu za 6,99 zł. Choć okładka mnie nie porwała (a wręcz jest odstraszająca) to jednak umieszczone na niej hasło "Bestseller NY Timesa. Miliony już go znają" plus opis na ostatniej stronie mnie przekonały.

Wydawnictwo Bellona, stron 368

niedziela, 23 lutego 2014

Sierpień w hrabstwie Osage (2013)

Źródło: Filmweb
Sierpień w hrabstwie Osage to film o nieszczęśliwej rodzinie. W upalny sierpień do domu rodzinnego zjeżdża się rodzina Violet Weston, z powodu zaginięcia jej męża. 

Film otrzymał 2 nominacje do Oscara: najlepsza aktorka pierwszoplanowa - Meryl Streep i najlepsza aktorka drugoplanowa - Julia Roberts. Nominacje całkowicie zasłużone.

Film przypomina trochę teatr, ponieważ cała akcja to dialogi bohaterów.

Już na początku filmu Meryl Streep poraziła mnie swoją znakomitą grą aktorską. Bardzo przekonująco pokazała kobietę chorującą na raka i uzależnioną od tabletek przeciwbólowych. W scenie kiedy przychodzi szeryf z wiadomością, a ona tańczy - przechodzą mnie aż ciary ... Innym momentem filmu jest jeszcze obiad rodzinny, kiedy zwraca uwagę na zdjęte marynarki. Gdybym miała marynarkę obok, podczas oglądania filmu, z pewnością bym ją wtedy założyła. Nie da się oczywiście zapomnieć o jej rewelacyjnych minach podczas modlitwy przy stole. Moim zdaniem Meryl stworzyła świetną postać, która nas przeraża, rozśmiesza lub której chcemy powiedzieć w pewnym momencie "dość". Jej słowa ranią, obrażają, kipią sarkazmem, ale jednocześnie mówią prawdę.

Gra Julii Roberts również mi się podobała. Zraniona, porywcza kobieta, która usiłuje poukładać sobie swoje życie. Jedyna osoba, która stopuje matkę, doprowadzając nawet do bójki.

Nie mogę również zapomnieć o Juliette Lewis, która znakomicie odnalazła się w roli trochę głupiutkiej i naiwnej Karen.

A co można powiedzieć o rodzinie ? Cała rodzina ma do siebie wiele żalu i pretensji. Widać, że nie żyją zbyt blisko, ponieważ żadna siostra nie wiedziała o sobie nawzajem bardzo istotnych rzeczy, które wydarzyły się w ich życiu. Podczas tych odwiedzin wypływają pewne tajemnice, które poznane wcześniej nie spowodowałyby niepotrzebnych i trudnych sytuacji, ale jak widać każdy troszczy się o siebie. Rodzina zamiast zacieśniać więzy, oddala się od siebie jeszcze bardziej. Nikt nie próbuje nic w niej scalać.

Wahałam się co do oceny filmu, ponieważ film jest w moim guście, wywołuje wiele emocji, ale czegoś mi w nim zabrakło, może czegoś w zakończeniu.

Sierpień w hrabstwie Osage
gatunek: dramat, komedia
ocena 7/10

sobota, 15 lutego 2014

Ona (2013)

Źródło: Filmweb
Ona to opowieść o miłości. Theodor wiedzie życie samotne, przeżywając rozpad małżeństwa, a czas wolny spędzając na graniu w video-gry oraz na sex-czatach. Jego życie zmienia się, gdy kupuje inteligentny system operacyjny, przemawiający naturalnym, kobiecym głosem o imieniu Samantha. Zaczynają ze sobą rozmawiać, nie tylko już o dokumentach, mailach itp, ale również o życiu i uczuciach. To sprawia, że nawiązuje się między nimi romans.



Film otrzymał Złotego Globa w kategorii "najlepszy scenariusz" oraz 5 nominacji do Oscara.

Długo nie mogłam się zebrać, żeby obejrzeć ten film, tym bardziej, że zwiastun wcale nie zachęcał, a po przeczytaniu opisu miałam minę jak nie powiem kto.
Jestem mile zaskoczona tym filmem. Nie jest to typowy wyciskacz łez (u mnie nic nie wycisnął), a jednak porusza, ale też pozwala wygiąć nasze kąciki ust w uśmiech. 

W roli głównej zobaczyć można jednego z moich ulubionych aktorów - Joaquina Phoenixa, którego nie rozpoznałam od razu z tymi wąsami na plakatach czy nawet na zwiastunie. Jest on naprawdę świetny, jego gra aktorska to podstawa całego filmu. Bez emocji wyrażanych na jego twarzy nie było by tak dobrego filmu. 

Ważnym elementem filmu jest również głos Samanthy. Należy on do Scarlett Johanson - zmysłowa barwa, interesująca intonacja, odpowiedni ton - to wszystko sprawia, że samo słuchanie daje widzowi przyjemność i nie dziwi fakt zakochania się w tej wirtualnej kobiecie przez głównego bohatera.

Jeśli jestem już przy zmysłach to nie mogę tu nie wspomnieć o pięknej muzyce, która jest również istotnym elementem filmu. Naprawdę się jej przyjemnie słuchało.

Ale wracam do fabuły. Akcja filmu rozgrywa się w niedalekiej przyszłości. Trochę smuci mnie ten nowoczesny świat, który tu zobaczyłam. Osobiste listy pisane przez obcych, wirtualne systemy, które wykonują większość pracy za nas (czytają nasze maile, odpisują na nie i decydują co jest ważne), biegający po ulicy ludzie gadający "sami do siebie". W takim świecie łatwo można pomieszać świat wirtualny i ten realny. 

Miłość w tym filmie nie odbiega od tej prawdziwej. Jest ona emocjonalna, a nie fizyczna i nawet wydaje się, że to nie przeszkadza głównemu bohaterowi do końca (bardziej Samanthcie). Jak w każdym związku jest tu "miesiąc miodowy", ciche dni, wyznania, przeprosiny, zazdrość.

Najbardziej zapamiętałam scenę, w której bohater dramatycznie próbuje skontaktować się z Samanthą oraz to co się wydarzyło potem, czyli jej wyznanie. Myślę, że to jest też takim przełomowym momentem filmu.

Zakończenie jest takie, jakiego się spodziewałam, skłania do refleksji.

Ona
gatunek: dramat, komedia, romans
ocena: 8/10



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...