niedziela, 9 marca 2014

Gran Torino (2008)

Źródło:Filmweb
Gran Torino to wspaniały samochód, na który niejedna osoba ma chrapkę. Ten właśnie samochód, pewnego dnia, usiłuje ukraść dla gangu chłopiec - Thao, ale nie udaje mu się to, ponieważ zostaje przestraszony przez jego właściciela - Walta Kowalskiego. Walt to zgorzkniały, starszy mężczyzna, który mieszka sam po śmierci żony. W jego sąsiedztwo zaczynają wprowadzać się wietnamskie rodziny. Pewnego dnia gang wkracza na teren sąsiadów i dochodzi do szarpaniny, którą przerywa Walt. Rodzina jest mu wdzięczna, przynoszą dary, a Walt ma im do powiedzenia tylko: "Zejdźcie z mojego trawnika". Sue - wietnamska nastolatka sąsiadka - próbuje zaprzyjaźnić się z Waltem. Dzięki niej, mężczyzna zaczyna powoli poznawać kulturę grupy etnicznej  Hmong. Pewnego dnia Thao przyznaje się do próby kradzieży, a jego matka nakazuje mu pracę u sąsiada. I tak zaczyna się przyjaźń...



Ten film miałam w zamiarze obejrzenia od dawna, ale jakoś się nie składało. Dopiero ostatnio mąż przełączył kanał w TV i akurat się zaczynał. Przypadek, ale dziękuję za ten przypadek !

poniedziałek, 24 lutego 2014

Witaj w klubie (2013)

Witaj w klubie to film inspirowany prawdziwymi wydarzeniami. Głównym bohaterem jest Ron Woodroof, którego życie toczy się na zabawie, gdzie towarzyszą mu alkohol, narkotyki i kobiety. Pewnego dnia dowiaduje się, że ma AIDS i zostało mu 30 dni życia. Początkowo nie wierzy, że może być chory, jednak po  przestudiowaniu broszur i artykułów uświadamia sobie jak wiele razy narażał się na zakażenie. Myśl, że został mu tylko miesiąc życia sprawia, że podejmuje walkę o swoje życie.

Film otrzymał Złotego Globa w kategorii najlepszy aktor w dramacie oraz najlepszy aktor drugoplanowy. Jest także nominowany w 6 kategoriach do Oscara.

Odgrywający główną rolę Matthew McConaughey bardzo się przyłożył do roli. Schudł i poddał się okropnej charakteryzacji. W tej fryzurze i włosach wyglądał okropnie, ale jakże prawdziwie. Nawet mówił z takim kowbojskim (choć taki pewnie nie istnieje) akcentem ...

Nie można przy okazji aktorów nie wspomnieć o grającym transwestytę. Rewelacyjnie się wcielił w tą rolę Jared Leto. Fantastycznie wypadali grając wspólne sceny z Matthew. Jennifer Garner jako pani doktor wypadła tu bardzo blado.

Film nie jest przyjemny w oglądaniu (a jeszcze dodatkowo nie pomagały mi kowbojskie klimaty), ale wciąga, skłania do refleksji i najważniejsze: porusza istotne tematy. Akcja toczy się w 1985 roku i panuje w tym czasie takie przekonanie, że AIDS to choroba homoseksualistów. To błędne przeświadczenie sprawia, że bohater zostaje sam z tą chorobą, a jeszcze jakby tego było mało sam jest homofobem, co nie ułatwia mu akceptacji samej choroby, a także np przyłączenia się do grupy wsparcia. Kolejną rzeczą są leki - ich dostępność, ale także nastawienie koncernu farmaceutycznego na zarabianie pieniędzy (co myślę nie zmieniło się od tamtych czasów, a dotyczy teraz np sporu o szczepionki). Bohater nie załapuje się na leczenie AZT, które jest w fazie testów na ludziach, czyli nie może się leczyć. Postanawia dostać je w inny sposób, niestety źródło się wyczerpuje i w sumie dzięki temu dostaje kontakt do lekarza w Meksyku. Po tym spotkaniu, świadomy wielu istotnych faktów postanawia obejść prawo i założyć tzw klub, w którym członkowie płacą składki, a w zamian otrzymują leki przedłużające życie. Niestety, żeby nie było tak pięknie wszystko zaczynają psuć przepisy prawa, a wszystko po to by pacjenci wrócili do szpitala, tak by zarabiać na nich oczywiście mógł kto inny.

Istotnym elementem filmu jest przemiana bohatera, który z hulaszczego pijaka staje się biznesmenem i nawet zaprzyjaźnia się z transwestytą. Ciekawy też jest fakt, że tak naprawdę trudno nam zwłaszcza na początku polubić bohatera, a potem odpowiedzieć jednoznacznie czy chęć dostarczania leków płynęła z chęci pomocy czy zarabiania pieniędzy. Nie miałam za to problemu z polubieniem od razu postaci transwestyty Rayona.

Witaj w klubie może nie powala, nie sprawia przyjemności, ale daje do myślenia i warto go obejrzeć chociażby dla Matthew McConaughey'go oraz Jareda Leto.

Witaj w klubie
gatunek: biograficzny, dramat
ocena: 7/10


niedziela, 23 lutego 2014

Sierpień w hrabstwie Osage (2013)

Źródło: Filmweb
Sierpień w hrabstwie Osage to film o nieszczęśliwej rodzinie. W upalny sierpień do domu rodzinnego zjeżdża się rodzina Violet Weston, z powodu zaginięcia jej męża. 

Film otrzymał 2 nominacje do Oscara: najlepsza aktorka pierwszoplanowa - Meryl Streep i najlepsza aktorka drugoplanowa - Julia Roberts. Nominacje całkowicie zasłużone.

Film przypomina trochę teatr, ponieważ cała akcja to dialogi bohaterów.

Już na początku filmu Meryl Streep poraziła mnie swoją znakomitą grą aktorską. Bardzo przekonująco pokazała kobietę chorującą na raka i uzależnioną od tabletek przeciwbólowych. W scenie kiedy przychodzi szeryf z wiadomością, a ona tańczy - przechodzą mnie aż ciary ... Innym momentem filmu jest jeszcze obiad rodzinny, kiedy zwraca uwagę na zdjęte marynarki. Gdybym miała marynarkę obok, podczas oglądania filmu, z pewnością bym ją wtedy założyła. Nie da się oczywiście zapomnieć o jej rewelacyjnych minach podczas modlitwy przy stole. Moim zdaniem Meryl stworzyła świetną postać, która nas przeraża, rozśmiesza lub której chcemy powiedzieć w pewnym momencie "dość". Jej słowa ranią, obrażają, kipią sarkazmem, ale jednocześnie mówią prawdę.

Gra Julii Roberts również mi się podobała. Zraniona, porywcza kobieta, która usiłuje poukładać sobie swoje życie. Jedyna osoba, która stopuje matkę, doprowadzając nawet do bójki.

Nie mogę również zapomnieć o Juliette Lewis, która znakomicie odnalazła się w roli trochę głupiutkiej i naiwnej Karen.

A co można powiedzieć o rodzinie ? Cała rodzina ma do siebie wiele żalu i pretensji. Widać, że nie żyją zbyt blisko, ponieważ żadna siostra nie wiedziała o sobie nawzajem bardzo istotnych rzeczy, które wydarzyły się w ich życiu. Podczas tych odwiedzin wypływają pewne tajemnice, które poznane wcześniej nie spowodowałyby niepotrzebnych i trudnych sytuacji, ale jak widać każdy troszczy się o siebie. Rodzina zamiast zacieśniać więzy, oddala się od siebie jeszcze bardziej. Nikt nie próbuje nic w niej scalać.

Wahałam się co do oceny filmu, ponieważ film jest w moim guście, wywołuje wiele emocji, ale czegoś mi w nim zabrakło, może czegoś w zakończeniu.

Sierpień w hrabstwie Osage
gatunek: dramat, komedia
ocena 7/10

sobota, 15 lutego 2014

Ona (2013)

Źródło: Filmweb
Ona to opowieść o miłości. Theodor wiedzie życie samotne, przeżywając rozpad małżeństwa, a czas wolny spędzając na graniu w video-gry oraz na sex-czatach. Jego życie zmienia się, gdy kupuje inteligentny system operacyjny, przemawiający naturalnym, kobiecym głosem o imieniu Samantha. Zaczynają ze sobą rozmawiać, nie tylko już o dokumentach, mailach itp, ale również o życiu i uczuciach. To sprawia, że nawiązuje się między nimi romans.



Film otrzymał Złotego Globa w kategorii "najlepszy scenariusz" oraz 5 nominacji do Oscara.

Długo nie mogłam się zebrać, żeby obejrzeć ten film, tym bardziej, że zwiastun wcale nie zachęcał, a po przeczytaniu opisu miałam minę jak nie powiem kto.
Jestem mile zaskoczona tym filmem. Nie jest to typowy wyciskacz łez (u mnie nic nie wycisnął), a jednak porusza, ale też pozwala wygiąć nasze kąciki ust w uśmiech. 

W roli głównej zobaczyć można jednego z moich ulubionych aktorów - Joaquina Phoenixa, którego nie rozpoznałam od razu z tymi wąsami na plakatach czy nawet na zwiastunie. Jest on naprawdę świetny, jego gra aktorska to podstawa całego filmu. Bez emocji wyrażanych na jego twarzy nie było by tak dobrego filmu. 

Ważnym elementem filmu jest również głos Samanthy. Należy on do Scarlett Johanson - zmysłowa barwa, interesująca intonacja, odpowiedni ton - to wszystko sprawia, że samo słuchanie daje widzowi przyjemność i nie dziwi fakt zakochania się w tej wirtualnej kobiecie przez głównego bohatera.

Jeśli jestem już przy zmysłach to nie mogę tu nie wspomnieć o pięknej muzyce, która jest również istotnym elementem filmu. Naprawdę się jej przyjemnie słuchało.

Ale wracam do fabuły. Akcja filmu rozgrywa się w niedalekiej przyszłości. Trochę smuci mnie ten nowoczesny świat, który tu zobaczyłam. Osobiste listy pisane przez obcych, wirtualne systemy, które wykonują większość pracy za nas (czytają nasze maile, odpisują na nie i decydują co jest ważne), biegający po ulicy ludzie gadający "sami do siebie". W takim świecie łatwo można pomieszać świat wirtualny i ten realny. 

Miłość w tym filmie nie odbiega od tej prawdziwej. Jest ona emocjonalna, a nie fizyczna i nawet wydaje się, że to nie przeszkadza głównemu bohaterowi do końca (bardziej Samanthcie). Jak w każdym związku jest tu "miesiąc miodowy", ciche dni, wyznania, przeprosiny, zazdrość.

Najbardziej zapamiętałam scenę, w której bohater dramatycznie próbuje skontaktować się z Samanthą oraz to co się wydarzyło potem, czyli jej wyznanie. Myślę, że to jest też takim przełomowym momentem filmu.

Zakończenie jest takie, jakiego się spodziewałam, skłania do refleksji.

Ona
gatunek: dramat, komedia, romans
ocena: 8/10



niedziela, 9 lutego 2014

Kapitan Phillips (2013)

Źródło: Filmweb
Kapitan Phillips to film oparty na prawdziwych wydarzeniach z 2009 roku. Film opowiada o ataku somalijskich piratów na amerykański kontenerowiec dowodzony przez kapitana Richarda Phillipsa. Piraci po wejściu na frachtowiec są zawiedzeni, że na pokładzie nie ma takich pieniędzy po jakie przypłynęli, są zdenerwowani brakiem załogi oraz "zepsutym" statkiem. W wyniku poszukiwań załogi zostaje złapany jeden z somalijczyków. Załoga próbuje pozbyć się nieproszonych gości poprzez oddanie im łodzi ratunkowej w zamian za ich kompana. Niestety przy tej wymianie uzbrojeni piraci porywają nagle kapitana.

Film otrzymał  6 nominacji do Oscara, w tym w kategorii za najlepszy film.

Kapitan Phillips budzi wiele kontrowersji, ale głównie z powodu tego, że po prostu mija się z prawdą. Moim zdaniem powinno się o nim mówić bardziej jako "inspirowany prawdziwą historią". Dlaczego ? Ponieważ ten film jest naprawdę dobry, a spekulacje o zachowaniu prawdziwego kapitana tylko niestety mu szkodzą. Prawdopodobnie prawdziwy kapitan Phillips nie do końca jest taki wspaniały jak ten, którego gra Tom Hanks. Prawdopodobnie nie chciał marnować czasu na dłuższą, ale bezpieczniejszą trasę. Może chodziło o pieniądze? Myślę nawet, że na pewno. Więcej na ten temat możecie przeczytać TUTAJ. Jest to wywiad z Richardem Phillipsem, który broni się tu od zarzutów narażenia życia swojej załogi i przedstawia historię ze swojej strony.

Ale przejdę do samego filmu. Film jest rewelacyjny. Tom Hanks za tą rolę zasługuje na Oscara, ale wiadomo już jest, że go nie otrzyma, bo nawet nie dostał nominacji (dostał za to odtwórca jednego z piratów w kategorii: aktor drugoplanowy). Film jest wciągający, trzymający w napięciu. Świetne sceny z prób porwania statku, zarówno próby bezpośredniego wejścia na kontenerowiec, jak i przygotowania do wyprawy z całą z tym związaną otoczką. Bohaterowie - somalijscy piraci - sprawiają wrażenie trochę "osób tępawych", co w połączeniu z bronią daje obraz osób, po których nie wiadomo czego można się spodziewać do samego końca filmu.
A sceny końcowe filmu są naprawdę świetne !

Film szczerze polecam.

Co może nas zastanawiać w tym filmie ? Na pewno to, że nie mieli żadnej ochrony. Z wywiadu już wiem, że teraz mają.


Kapitan Phillips
gatunek: biograficzny, dramat
ocena 8/10



sobota, 8 lutego 2014

Zniewolony. 12 years a slave (2013)

Źródło: Filmweb

 Zniewolony to opowieść oparta na prawdziwych wydarzeniach. Czarnoskóry Salomon Northup mieszka wraz żoną i dziećmi w północnych Stanach Zjednoczonych. Pewnego dnia zostaje porwany i sprzedany handlarzom niewolników. Spędza 12 lat jako niewolnik, próbując walczyć o życie i nigdy nie tracąc nadziei na powrót do domu.

 Film zdobył już wiele nagród m.in. Złotego Globa w kategorii najlepszy dramat, a także jest nominowany w 9 kategoriach do Oscara (i pewnie zgarnie te nagrody na pół z Grawitacją :/).

 Lubię oglądać filmy o tematyce niewolnictwa, więc Zniewolony niewiele mnie zaskoczył. Film jest poruszający, tym bardziej wiedząc, że jest na podstawie prawdziwej historii. Cieszę się, że nie skupiono się tu tylko na osobie głównego bohatera, bo dzięki temu mamy szerszy pogląd na niewolnictwo. Zapadło mi w pamięci wiele postaci drugoplanowych, których los wydawał mi się miejscami tragiczniejszy niż głównego bohatera. Myślę tu o Patsey, "ulubienicy" swojego Pana. Dziewczyna zbierająca bawełnę ponad normę w stosunku do pozostałych, gwałcona przez swojego "właściciela", poniżana przez jego żonę (z zazdrości, ale to też ciekawy wątek zranionej żony), pragnąca w końcu śmierci. Inną postacią, która mnie poruszyła jest Eliza - kobieta, którą rozdzielono z własnymi dziećmi. Tak bardzo przeżyła to rozdzielenie, że nie potrafiła się skupić na niczym, tylko cały czas płakała z tęsknoty.
Historia głównego bohatera też jest oczywiście poruszająca. Zanim zrobiono z niego niewolnika wiódł spokojne, szczęśliwie ułożone życie. Miał żonę i dzieci oraz wyglądał na osobę dobrze sytuowaną. Nagle to wszystko zostaje mu odebrane. Musi zapomnieć o tym kim jest, by przeżyć. Największy jego dramat polegał na tym, że odebrano mu wolność. Większość niewolników urodziła się w niewoli (lub trafili tam jako dzieci) i nigdy nie zaznała pojęcia "wolność".

Muzyka jest ładna, jednak w kilku miejscach wg mojej oceny jest źle dobrana, bo wybija mnie z filmu ze stwierdzeniem "dziwna muzyka". Jeszcze tak na filmie nigdy nie miałam, żeby rozmyślać o dziwnych dźwiękach w tle.

Ogólnie film jest warty obejrzenia, jednak nie zaskakuje mnie i nie znajduje w nim niczego innego jak w filmach o takiej tematyce. Zniechęcająca może być długość filmu, bo trwa aż 2 godziny i 13 minut. Ja dałam radę, mój mąż oglądał w ratach.

Zniewolony
gatunek: biograficzny, dramat historyczny
ocena: 7/10




Z innej beczki:
Nie rozumiem dlaczego my Polacy tak bez sensu tłumaczymy tytuły zagranicznych filmów. Skoro już ktoś przetłumaczył ten film jako "Zniewolony" to po co dodawać jeszcze do tego oryginalny tytuł "12 years a slave". Nie wspomnę już o tytułach innych filmów, bo jeśli ktoś zna język to go skręca. Wiem, że czasami znaczenie może być inne niż dosłowne, ale bez przesady.

czwartek, 6 lutego 2014

Grawitacja (2013)

Źródło: Filmweb
Grawitacja to film o astronautach, których stacja została zniszczona i próbują wrócić na Ziemię. Tak w skrócie, ale tak naprawdę i tak chyba wszystko.

W rolach głównych można zobaczyć znakomitych aktorów Sandrę Bullock oraz George'a Clooney'a.

Film otrzymał wiele nagród i nominacji m.in  10 nominacji do Oscara, Złotego Globa w kategorii reżyser oraz 3 nominacje do tej również nagrody, 11 nominacji do nagrody BAFTA i jeszcze wiele innych.

Jednak mimo tego Grawitacja wywołuje albo zachwyt albo krytykę. Mnie to "przyciąganie" zawiodło.

 Film zaczyna się od lekko nudnawej konwersacji głównych bohaterów, potem nagle akcja sie rozkręca, ale niestety nie trwa to długo. Film się dłuży, a główna bohaterka jakoś nie zyskuje u mnie na sympatii, mimo poznania jej życiowego dramatu, który ją dotknął.

Film ma przedstawiać dramat ludzi pozostawionych samych sobie, gdzie nie mozna praktycznie liczyc na pomoc, a mozliwości zorganizowania sobie samemu pomocy są bardzo ograniczone. Powinniśmy przeżywać samotność, pustkę i bezradność tych bohaterów, a niestety ciągle czeka się, aż coś się zacznie dziać ciekawszego. Zdaje sobie sprawę, że taka sytuacja może tak wyglądać, ale niestety film ma mnie zaczarować, zainteresować, wywołać jakieś emocje. Mi się dłużył. Miałam też wrażenie, że film był nastawiony na efekty 3D, a nie tego szukam. Mam jeszcze jedno zastrzeżenie do filmu. Miałam wrażenie, że nikt nie próbuje im z Ziemi pomóc i może się nie znam, ale trudno mi uwierzyć, że nie można było nawiązać żadnego połączenia z Ziemi z odpowiednimi służbami. Być może gdybyśmy widzieli akcję ratunkową z Ziemi to film byłby bardziej interesujący.

Znalazłam jednak też pozytywy. A mianowicie: przepiękny widok na Ziemię.

Grawitacja
gatunek: dramat, sci-fi
ocena: 5/10



poniedziałek, 20 stycznia 2014

Idealne matki (2013) ?

Żródło: Filmweb
Wczoraj również dostałam szansę obejrzenia jakiegoś "swojego" filmu. Musze przyznać, że wywołał u mnie skrajne emocje. 

Idealne matki to film o dwóch przyjaciółkach znających się od dziecka, mających synów, którzy dorastają razem, i w końcu o romansie, w który się wdają obie w synem tej drugiej.

Ta cała sytuacja musiała się wydarzyć. Bo kto spędza wieczory przy winku z mamami ? Od razu pomyślałam, że to chora sytuacja. 
Ich synowie mieli tylko taki wzorzec kobiety-matki. Dorastali z nimi i wydawałoby się, że żyli w zamkniętym kręgu. Dlatego doszło to takiej sytuacji. Konsekwencje tej sytuacji ponieśli niestety wszyscy bohaterowie. Film wciąga, daje dużo do myślenia i można by długo o nim dyskutować. Mimo, że zakończenie wydaje się oczywiste to jednak możemy interpretować je po swojemu.




Idealne matki
gatunek: dramat
ocena: 7/10

Książkę można kupić TUTAJ.

niedziela, 19 stycznia 2014

Now is good (2012)

Źródło: Filmweb
Jak mąż na wieczór przyśnie wybieram sobie film, taki dla mnie. 

W piątek obejrzałam film Now is good. Film opowiada o dziewczynie chorej na białaczkę, która postanawia wykorzystać czas jaki jej pozostał i zrealizować cele ze swojej listy. Wydawałoby się, że fabuła oklepana i wiadomo czego można się spodziewać po takiej historii. A jednak zaskakuje. Jeśli ktoś widział Szkołę Uczuć, to tu znajdzie coś zupełnie innego. Film jest momentami zabawny, ale również wzrusza. Ja się upłakałam.
Świetna rola Dakoty Fanning, ale też pozostałych aktorów (np. ojciec - niemogący sobie poradzić ze zbliżającą się śmiercią córki, brat - niezdający sobie do końca sprawy z sytuacji, matka - unikająca wszelkich rzeczy związanych z chorobą). Piękna muzyka - to kolejna zaleta filmu.


Now is good
gatunek: dramat
Ocena 8/10.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...